Menu

Menu dodatkowe

  • ółążść‡

Wyszukiwanie

W naszej diecezji

WSD Diecezji ElbląskiejRekolekcje Elbląg...

Pielgrzymka po Krajach Nadbałtyckich 2017

Zapraszamy do poznania reportażu uczestniczki Pielgrzymki - Pani Liliany Borodziuk:

http://pressmania.pl/pielgrzymka-po-krajach-baltyckich-cz-1/

http://pressmania.pl/pielgrzymka-po-krajach-baltyckich-cz-2/

http://pressmania.pl/pielgrzymka-po-krajach-baltyckich-cz-3/

Wakacyjne spotkania u św. Urszulki

Wakacyjne spotkania

u św. Urszulki”

W tym roku zaprosiliśmy dzieci i młodzież do udziału w „Wakacyjnych spotkaniach u św. Urszulki” . Zajęcia odbywały się w każdą sobotę lipca

i prowadzone były na terenie naszej parafii przez opiekunów :

p. Klarę K. , p. Sylwię W. , p. Magdę O. , p .Magdę J (Panie te biorą czynny udział w życiu parafii, podczas Mszy dziecięcej ). Swą pomoc zaoferowali również harcerze, którzy w miarę możliwości bawili się z dziećmi na powietrzu.

Do udziału w tych spotkaniach zapisało się 35 dzieci, w tym były również dzieci spoza naszej parafii, troje dzieci z Bydgoszczy, chłopczyk z Katowic

i dziewczynka z Irlandii ( dzieci te spędzały wakacje u rodziny; i babcia bądź dziadek w sobotę zaproponowali im nasze spotkania- dziękujemy! )

W każdą sobotę lipca dzieci spotykały się w naszej parafialnej kawiarence, w różnym składzie, nie było obowiązku obecności na każdym spotkaniu, kto mógł to przychodził. Każda sobota była więc nowym spotkaniem, z nowymi pomysłami i zadaniami dla dzieci- jednakże łączyły się one w jedną całość. W zależności od tego z jakimi dziećmi się spotykaliśmy, pracując-dzieliliśmy się na grupy wiekowe.

„Wakacje u św. Urszulki”- to wakacje dzieci z Bogiem. Zależało nam na tym, by podczas zabawy, pracy w grupach, śpiewu, gry w piłkę uświadomić dzieciom Obecność Boga w okresie wypoczynku. Poznawaliśmy opowieści biblijne, „ pływaliśmy” Arką Noego ze zwierzątkami z plasteliny, szukaliśmy Boga w przyrodzie poznając historię małej „Stokrotki”, a także jako uczniowie Jezusa mogliśmy „ Przyoblec się w zbroję Bożą”( Ef 6,11-17)

Pierwsze spotkanie rozpoczęliśmy listem do Boga Ojca, gdyż byliśmy w przed dzień świętowania „Dnia Ojca”, a ostatnie spotkanie zakończyła AGAPA- uczta. Dzieci otrzymały pamiątkowe dyplomy, a dla rodziców wylosowały list od Pana Boga (wybrane fragmenty Pisma Świętego o miłości Boga do nas)

Ktoś może by powiedział: ale nuda, a jednak- udało się, zawiązały się nowe znajomości i ciężko było się rozstawać. Mamy nadzieję ,że w przyszłym roku też uda nam się zorganizować czas dla dzieci, może częściej, może w większym gronie .Podziękowania dla x. Proboszcza za wszelkie materiały które potrzebne były do realizacji zadań, dla P. Wojtka, który zawsze służył nam pomocą i dla rodziców ,którzy przygotowali dla dzieci różne smakołyki.

DZIĘKUJEMY DZIECIOM ZA ICH OBECNOŚĆ

 

Organizatorzy 

ŚDM 2016 Kraków

Powrót

Świadectwo ze ŚDM 2016

 

RELACJA ZE ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY 2016

 

            Cześć!

 

            Mamy na imię Ania i Michał. Zaczęliśmy pisanie naszej relacji od różnicy zdań dotyczącej tego jak rozpocząć. I tak pewnie będzie przez cały ten tekst, gdyż wiele nas

w życiu różni, a łączy relacja – i to nie tylko ta z ŚDM ;) Chcielibyśmy podzielić się z Wami naszym tygodniem życia na Światowych Dniach Młodzieży...

            Lipiec w tym roku zaplanowaliśmy tak, aby spędzić go inaczej niż dotychczas. Dla Ani były to ostatnie wakacje po skończonych studiach, a Michał należy do tej grupy pechowców, którzy nie mają już wakacji, ale jednocześnie należy do grupy szczęśliwców, którym udało się dostać trzy tygodnie urlopu. Czas ten wypełniły Światowe Dni Młodzieży, pielgrzymka i kilka dni w górach. Przez większość tego okresu przewodniczył i towarzyszył nam ks. Jakub Altman. I tak oto z kilkunastoosobowej grupy stworzyliśmy rodzinę zszytą nicią braterstwa, wędrującą "między kanapą a odwagą". Ku naszemu zdziwieniu, na kilkanaście dni przed wyjazdem dowiedzieliśmy się, że nie będziemy mieszkać w Krakowie a w miejscowości Tarnawa Dolna – jak się potem okazało – pięknej, górskiej wiosce z niezwykle życzliwymi ludźmi, którzy ciepło przyjęli nas do swoich domów. Ania wraz z koleżankami została zakwaterowana u Państwa Jolanty i Mirosława, którzy pozytywnie zaskoczyli nas swoim sercem do produkcji choinek świątecznych na masową skalę(!). Michał natomiast wraz z ks. Jakubem i wszystkimi chłopakami zamieszkał u Państwa Józefy i Antoniego. Wspólnie w męskim gronie stwierdzili, że Pani Józefa gotuje najlepszy żurek jaki kiedykolwiek jedli. Żeby dostać się na miejsce gdzie odbywały się główne wydarzenia z udziałem Papieża, musieliśmy codziennie odbyć kilkukilometrowy marsz na stację kolejową, spędzając potem godzinę w codziennie innym pociągu, lecz zawsze w międzynarodowym towarzystwie. Naszymi towarzyszami podróży byli głównie bardzo radośni i obdarzeni ogromnym poczuciem humoru Meksykanie i Hiszpanie. Któż inny miałby w sobie tyle fantazji by w drodze powrotnej, będąc zmęczonym po całym dniu, tańczyć Makarenę w pociągu. :)

Krakowskie wydarzenia były bardzo szeroko transmitowane w mediach. My, jako uczestnicy nie mieliśmy dobrego odbioru w porównaniu do osób przed telewizorami, jednak możliwość uczestniczenia na żywo w obchodach Dni Młodzieży przeważyła by podjąć trud zmęczenia, zwłaszcza fizycznego i dać świadectwo swojej wiary. Wierzymy, że osoby na całym świecie gdy oglądały “migawki” w programach informacyjnych, nie przeszły obojętnie koło transmisji tych wydarzeń. Podawane informacje, że w spotkaniach z Papieżem uczestniczyło około 2 milionów młodych ludzi mogło zadziałać na zasadzie zaciekawienia, będącego impulsem do zadania sobie pytania - co ich przyciąga, co jest w życiu ważne, co jest osią i drogą naszego życia. A na tej ścieżce spotkanie z miłosierdziem Boga jest już nieuniknione. W piątek byliśmy na Drodze Krzyżowej. Niezwykłej Drodze Krzyżowej, której może nie widzieliśmy tak dobrze jak transmitowała to telewizja, to jednak zrodziło się w nas poczucie, że jesteśmy w wyjątkowym miejscu i niezwykłym czasie. Ogromna scena, sektory pełne młodych ludzi, wszyscy przepełnieni radością, a zarazem podniosła atmosfera wydarzeń. Zachodzące słońce z licznymi promieniami przedzierającymi się znad chmur dodawały nam przeświadczenia, że oczy całego świata zwrócone są w kierunku Krakowa. Michał dotąd pamięta jak ogromne wrażenie zrobił na nim Papież, jego skromność w zachowaniu, gesty, serdeczny uśmiech i prawdziwie ojcowskie spojrzenie na innych ludzi. Obojgu nas rozbawiało i zaciekawiało określenie Ojca Świętego wypowiedziane już wprawdzie nie podczas Drogi Krzyżowej, a w kazaniu podczas Mszy Rozesłania -  “kanaposzczęście”. Czy nie jest to trafne spostrzeżenie, że choć pochodzimy z różnych roczników i mamy innych znajomych, to gdzieś, nawet w codziennych rozmowach o planach po zajęciach na uczelni, w pracy czy sposobach spędzania wolnego czasu nie towarzyszy nam myśl i przeświadczenie, że trwanie w naszych strefach komfortu i - niekiedy - wygodny styl życia da nam szczęście? Papież, jednym zabawnym słowem skłonił nas do głębokiej refleksji. Trzeba trochę ryzyka, żeby zamienić kanapę na buty, mówił dalej Ojciec Święty. W drodze, której przecież nie będziemy znali, przydadzą się buty… i to sportowe!  Przed nami wszystkimi długa droga, by zmienić nasze serca z kamienia na serca z ciała, niekiedy będziemy pełni strachu a i brat jego - paraliż będzie obecny. Chłonęliśmy słowa Papieża jak gąbka. Wiedzieliśmy wprawdzie, że podążanie za prawdą Jezusa nie jest łatwe, że to droga pełna wyrzeczeń, ale słowa wypowiadane na Campusie Misericordiae wybrzmiewały w nas z ogromną siłą. Czuliśmy, że jest to wezwanie i… wyzwanie, bo kiedy Pan nas wzywa nie patrzy na to kim jesteśmy lub kim byliśmy, tylko na to co możemy zrobić. Bóg przychodzi by przemienić w NAS to co jest zamknięte. Uczy, że w życiu trzeba być odważnym i wolnym oraz tego, że jeśli nie damy światu tego, co mamy najlepsze, to świat nie stanie się lepszy. To wezwanie do tego, byśmy stali się bohaterami.

Niedzielną Mszę rozesłania poprzedzało sobotnie czuwanie. Zaplanowaliśmy, że po czuwaniu zostaniemy całą noc na polach Campusu, ponieważ ze względów logistycznych nie mieliśmy możliwości wrócić do miejsca zakwaterowania by następnego ranka być na Mszy Rozesłania. Prognoza pogody - możliwe opady deszczu, a my z plecakami i bez namiotu (ze względów bezpieczeństwa nie można było ich rozkładać) mieliśmy “pod gołym niebem” dotrwać do rana. Wieczór pożegnał nas pięknym zachodem słońca i jak to Ania nazwała - “oko Opatrzności” nad nami czuwało. Kiedy okazało się, że nie ma dla nas miejsca w wyznaczonym sektorze, zapadła konsternacja - co teraz? Z pomocą przyszedł nam nasz opiekun ks. Jakub. Jego doświadczenie z harcerstwa i umiejętność porozumienia z ludźmi doprowadziło do tego, że znaleźliśmy spokojny kąt do rozłożenia śpiworów pomiędzy namiotami z punktem medycznym a łazienkami polowymi. I jak to w życiu jest, mimo iż na początku byliśmy trochę rozgoryczeni, że nie było dla nas miejsca, to ostatecznie okazało się, że znaleźliśmy się w najlepszym miejscu jakim mogliśmy być. W namiotach były przechowywane zapasy wody i świec na nocne czuwanie. Wolontariusze poprosili nas o pomoc przy ich rozdawaniu, w co chętnie się zaangażowaliśmy, czerpiąc przy tym wiele radości i poczucia spełnienia, że nie jesteśmy jedynie widzami, a współtworzymy choć w minimalnym stopniu to wydarzenie. Ta sytuacja to urzeczywistnienie słów Papieża, które wypowiedział następnego ranka podczas kazania: “największą przemianą jest zmiana naszych rąk na ręce komunii, pojednania”. Po czuwaniu i krótkim spacerze po Campusie pełnym setek tysięcy ludzi ze 187 krajów, zmęczeni i pełni nowych doświadczeń oraz spostrzeżeń, położyliśmy się spać. Myślę, że większość z nas - “śledzi”, leżących jeden przy drugim, opatulonych w śpiwory, miało z tyłu głowy obawę, że prognozowany deszcz może nas mocno zmoczyć. Ale zaufaliśmy Opatrzności i nie budowaliśmy zalecanych konstrukcji przeciwdeszczowych:) Mieliśmy w sercach spokój, że jeśli nadejdą chmury i spadnie deszcz, to widać Bóg miałby w tym swój cel. Podobne zaufanie Bogu i przeświadczenie, że nie można przez życie przejść zgarbionym i zalęknionym mieliśmy na etapie podejmowania decyzji o wyjeździe na ŚDM. Znajomi i bliscy z obawy o nas odradzali nam wyjazd tłumacząc, że tyle się dzieje złego na świecie, że tak często słychać o zamachach terrorystycznych...  Nic złego nam i innym uczestnikom się nie stało. Deszczu nie było, a w naszej pamięci powstało mnóstwo pięknych wspomnień i życiowych nauk Papieża Franciszka.

Mimo dzielących nas różnic, między całą naszą malborską ekipą wywiązała się piękna zażyłość. Wspólna droga kilkukilometrowych przechadzek między dworcem a miejscami gdzie spotykaliśmy się z Ojcem Świętym, zgrywanie charakterów, decyzje co wybieramy z bogatej oferty wydarzeń dziejących się podczas ŚDM - uwierzcie, to nie było łatwe, ale udało się! Kiedy wróciliśmy z Krakowa, bliscy i znajomi pytali nas o odczucia i przeżycia. Dużo opowiadaliśmy pięknych i bardzo radosnych historii. Niektórzy mówili - no dobra, ale na pewno było też coś co się Wam mniej podobało. Owszem - oczywiście, że były i takie sytuacje. Nie spodziewaliśmy się, że powrót z Mszy Rozesłania będzie tak męczący. Staliśmy w gigantycznym tłumie, świeciło palące słońce, a potem była burza. Chyba wszyscy byliśmy fizycznie wykończeni, ale po przejściu kilku kilometrów dotarliśmy do autokaru i zmęczenie z każdym kilometrem powrotnej drogi nam malało. Na wyjeździe z Krakowa staliśmy w korku i znów musimy powiedzieć - w życiu nie ma przypadków. Drugą rzeczą, której nam brakowało było to, że ze względu na zakwaterowanie poza Krakowem nigdy nie widzieliśmy Papieża Franciszka w Oknie Papieskim, ale z okna naszego autokaru stającego na zatłoczonej wyjazdówce z Krakowa zobaczyliśmy jak papieski samolot startuje z płyty lotniska. Jedna z osób w autokarze na widok samolotu zawołała spontanicznie: papa Papa Francesco! I to proste zawołanie na zawsze zapadnie w naszą pamięć. W tej żywiołowej reakcji można by zawrzeć cały nasz bagaż doświadczeń, przeżyć i radości związanych z obcowaniem z Papieżem Franciszkiem: życzliwość, uśmiech, drogę prawdy, otwartość i uprzejmość.

 Każdy z nas jest inny, nosimy różne buty, mamy różne doświadczenia, chodzimy różnymi drogami, jednakże wszyscy jesteśmy wyjątkowi. Wyjątkowa była też nasza wspólna droga podczas ŚDM. Nasza relacja jest próbą podzielenia się z Wami naszym przeżyciem tego wyjątkowego czasu z punktu widzenia pary młodych ludzi, których drogi spotkały się na jakimś etapie życia. Papież nam to powiedział na zakończenie homilii - droga będzie namaszczona krzyżem zmęczenia. Zmęczenia zarówno tego codziennego, jak i tego wynikającego z pełnego bagażu doświadczeń, różnic, zranień, upadków i prób podniesienia się. Łatwiej jest w życiu budować mosty, niż wznosić mury. Pierwszy most to most, który możemy zbudować już teraz - podać sobie ręce! To wzór mostu braterstwa. On, który jest prawdą, zaprasza do porzucenia dróg izolacji, zwątpienia i rezygnacji. Jezus pokazuje nam, że życie to nie muzeum, a spoglądanie nieustannie w kierunku horyzontu, w kierunku Światłości. Friedrich Schiller miał powiedzieć: “Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności”, czego sobie i Wam życzymy. Z Panem Bogiem.

 Ania i Michał

 

 

 

                                                          

 

 

Artykuły

Święta

Czwartek, XIX Tydzień zwykły Rok A, I Wspomnienie św

Dzisiaj jest

czwartek,
17 sierpnia 2017

(229. dzień roku)

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Sprawdź pogodę u nas =>

FACEBOOK - strona Parafii

Porządek Mszy św.

Msze św. w niedziele sierpnia:

700, 900, 1200, 1800

Msze św. w tygodniu:

700 i 1800

Fatima

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
901915